Krosno - rckp-krosno.nazwa.pl

logo.png 4a319774becb978103d90155ff992937
top news port info kali mstr galp inwe
banner_aleja_tańca_2017-18.jpg ffc097224ffdff5cfae69dcae2e368ec
Portal
GALICJA BLUES FESTIVAL 2013
15.07.2015 Redakcja RCKP

X GALICJA BLUES FESTIVAL

       
   W dniach 11-14 września br. odbył się jubileuszowy X Galicja Blues Festival. Tradycyjnie otworzył go film z muzyką na żywo w wykonaniu Andrzeja Serafina. Tym razem taper stworzył muzykę do filmu „Zmęczona śmierć” w reżyserii Fritza Langa. Muzyk przeniósł nas dźwiękami swoich perkusjonaliów i syntezatorów w magiczny świat niemieckiego ekspresjonizmu i przez chwilę można było zapomnieć, że mamy 2013 rok – okazało się bowiem, że nieme kino absolutnie nie jest przeżytkiem!
    Dwa kolejne dni festiwalowe stanęły pod znakiem przeglądu zespołów. W czwartek zaprezentowały się zespoły Bluesferajna, Skazani, Black Dust i ciekawostka festiwalu, czyli formacja A Gdzie To Dawniej Stroiło łącząca teksty ludowe Łemków z mistyczną muzyką wschodu i elementami bluesa. Przegląd zamknął spontaniczny występ Bobby'ego Houdy i Roberta Lenerta prezentujących publiczności standardy w akustycznym wydaniu. W piątek posłuchać mogliśmy takich zespołów jak Levi, Sold My Soul, The Blue Blues Band, Śpiewak, Ścichocki & Wilk czy Marek „Babcia” Dubeltowicz i Nowarzecz.
    Paleta przeróżnych gatunków muzycznych, które pojawiły się w przeglądzie, przeplatanych w mniejszym lub większym stopniu elementami bluesa czy jazzu pokazała, jak mało ortodoksyjnym festiwalem jest Galicja, w czym widzę siłę tego festiwalu. Dowodzą tego również zamykające dni konkursowe koncerty. Blues Experience łączący wiele stylów
i gatunków udowodnili, że im bardziej wychodzą poza ramy naszej klasyfikacji, tym bardziej elektryzują słuchaczy. Za to węgierski Mississippi Big Beat (czyli to, na co najbardziej czekałam) stworzył warunki idealne dla tych, którzy lubią potańczyć. Zespół niesamowicie połączył świeże, bardzo industrialne podejście do bluesa (dobro, harmonijka + syntezatory) 
z mistrzowskim wykonaniem i dał koncert, który długo jeszcze pozostanie w pamięci widzów, bo najprawdopodobniej w Polsce takich formacji (jeszcze) nie mamy.
    Ostatni dzień festiwalu jak co roku otworzyła Pro Musica Grand Standard Orchestra, po której przyszedł czas na występ laureata przeglądu. Zarówno Grand Prix, jak i nagrodę publiczności zdobył krakowski zespół Levi – młoda stażem formacja, która dał bardzo dobry, choć trochę zachowawczy koncert. Brak solówek gitarowych, które pojawiają się w wielu innych kapelach, zapewnił „lewym” własne, odmienne brzmienie. Dużym atutem grupy była harmonijka Bartka Łuczyńskiego - jej ciekawa barwa i swoista „mięsistość” połączone z ogromnym zapleczem technicznym.
    Następny występ był synkretycznym widowiskiem z pogranicza koncertu i spektaklu. Los Agentos zainspirowani Tomem Waitsem postawili nacisk na samą formę koncertu, co wcale nie poskutkowało pominięciem muzycznej treści. Podkarpacka formacja wsparła swój występ muzycznie klarnetem Tomasza Chełpińskiego i saksofonem Wojciecha Kołka, co nadało wykonywanym utworom pożądanego nowojorskiego brzmienia. Ten moment festiwalu nie pozostawiał nic do życzenia zarówno ze strony muzycznej jak i ze strony szeroko pojętego „show” wspartego przez Antoniego Krupę w roli samotnego bywalca baru.
    Jedną z zagranicznych gwiazd tego wieczoru był Eddie Martin – poprawny gitarzysta, za to niesamowity harmonijkarz i wokalista. Szkoda tylko, że repertuar miał tak banalny, jakby dobierany tuż przed koncertem, a ociężała sekcja rytmiczna ciągnęła lidera w muzyczny dół. Na szczęście na scenie był również Jacek Prokopowicz, starający się spiąć w całość partie lidera, saksofonistki Patsy Gamble i polskich muzyków.
    Galę zamknął bardzo udany koncert Danny'ego Bryanta, który zaprezentował głównie materiał ze swojej najnowszej płyty, ale także ukłonił się w stronę wielkiego Boba Dylana, przeplatając całość elementami muzyki poważnej. Pomimo późnej godziny i potężnego natężenia dźwięku w trakcie tego koncertu, był to ogromny popis wirtuoza i myślę, że nie zawiódł się żaden fan blues-rockowego gitarowego grania, a takich wielu przybyło do Krosna specjalnie na tę okazję.
    Galicji jak zwykle towarzyszyły jam session (wieczorne i popołudniowe) oraz „tajne koncerty” (Bobby Houda, Transodelic, Black Dust) w barze Monika. Szczególnie ciekawy był występ trio Grela-Lenert-Serafin, którzy pozwolili sobie na bardzo dużo psychodelii, ambientu i jazzujących improwizacji w swoim graniu, co rzeczywiście momentami wprowadzało słuchaczy w głęboki trans.
    Już po raz dziesiąty ogromnym atutem festiwalu było profesjonalne nagłośnienie oraz ogólne zaplecze logistyczne imprezy, za co należą się podziękowania Robertowi Lenertowi
i pracownikom Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie. Z okazji urodzin Galicji życzę organizatorowi, aby nie ustawał w swoich działaniach, by festiwal rósł w siłę i sławę wraz z kolejnymi latami, a od siebie dodam jeszcze, że już nie mogę się doczekać przyszłorocznej edycji.

Nina R. Sawicka

Pdf
Drukuj
Powrót
Wypowiedz się
banner Fernando.png 34bafeaf01d70a43e9de516d105c4263
banner cudowny chłopak.png a7dce09d5f1140a893bf8bacd1673160
banner atak paniki.png f09a275f822cffa3fa5ec91c609062f6
Banner Tedi.jpg b62a9fb716d475a597f37b7ef67e09c4
banner Plan B.jpg 22edbe036d0e4756a48d2cee6a45f651